Aukcje
Wystawy
Obrazy galerii
Zaproponuj obiekt
KUP SPRZEDAJ Usługi
Inspiracje
O nas
Kontakt
pl
pl
en
pln
pln
eur
usd
chf
19.

Magdalena Abakanowicz
(1930-2017)

Postać, 2008

beton, żywica / wys. 113 cm

sygn. z tyłu monogramem artystki: MA 08

Cena wywoławcza:
150 000 zł
Estymacja:
200 000 - 250 000 zł
19.

Magdalena Abakanowicz
(1930-2017)

beton, żywica / wys. 113 cm

sygn. z tyłu monogramem artystki: MA 08

Podatki i opłaty

  • Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna.
    Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 20%.
  • Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite" według progów zawartych w regulaminie aukcji. Do 50 tys. euro stawka opłaty wynosi 5%.

Warszawa, kolekcja prywatna.

Prezentowana praca pt. „Postać” z 2008 roku to świadectwo ostatecznej syntezy formy, jakiej Magdalena Abakanowicz dokonała w późnym okresie swojej działalności. Rzeźba ta stanowi wyraz dojrzałego etapu twórczości artystki, w którym w centrum jej zainteresowań znajdowała się dogłębna analiza natury człowieka oraz paradoksów jego egzystencji. Dzieło to zostało zrealizowane z surowego betonu i żywicy – materiałów tworzących chropowatą, surową strukturę, kluczową dla estetyki autorki. W swojej wieloletniej praktyce Abakanowicz konsekwentnie odrzucała wszelką anegdotę i dekoracyjność, dążąc do obnażenia istoty ludzkiego bytu. „Postać” wyraźnie wpisuje się w koncepcję słynnego cyklu „Bambini”, wywołując skojarzenia z uniwersalną, uproszczoną sylwetką dziecka. ,,Bambini” stanowi jedno z najważniejszych ogniw w łańcuchu wielofiguratywnych zespołów rzeźbiarskich artystki. To właśnie w tej kompozycji artystka w pełni wykorzystała surowy potencjał betonu, nadając mu przejmująco ludzki wymiar. Ta monumentalna refleksja nad kondycją współczesnego człowieka nie bez powodu przywołuje postacie dziecięce. To opowieść o tajemnicy narodzin wewnątrz społeczności: o tym, jak będąc częścią zbiorowości, od samego początku pozostajemy zindywidualizowani. Z oddali człowiek wydaje się jedynie nieznaczącą cząstką tłumu; dopiero zbliżenie się do niego pozwala dostrzec indywidualne cechy i to, co go wyróżnia. Seria ta może być więc alegorią bezbronności jednostki wobec świata, wojen i zepsucia, ale też opowieścią o przynależności do zbiorowości. Zastygłe w statycznej pozie figury pozbawione są głów oraz dłoni, co stanowi charakterystyczny dla Abakanowicz zabieg formalny i znaczeniowy. Sprawia on, że każda przedstawiona istota – choć wyjęta ze zmultiplikowanego tłumu – pozostaje wyobcowana. Anonimowość ,,Postaci” z 2008 roku wiąże się ściśle z osobistymi doświadczeniami artystki oraz jej refleksją nad masami ludzkimi pozbawionymi cech indywidualnych. Sama Abakanowicz trafnie opisywała to pojęcie unifikacji: „Pogrążam się w tłumie, jak ziarnko w sypkim piasku. Zatracam siebie wśród anonimowości spojrzeń, ruchów, odorów, we wspólnym pochłanianiu powietrza, pulsowaniu soków pod skórą. Staję się komórką tego bezbrzeżnego organizmu, należę do innych osobników, komórek już wtopionych w siebie nawzajem” (cyt. za: Magdalena Abakanowicz, wyd. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 1995, s. 147). „Postać” nie jest więc jedynie statycznym obiektem, lecz ucieleśnieniem uniwersalnego tragizmu egzystencji. Dzieło generuje wokół siebie intencjonalną przestrzeń, która skłania widza do bezpośredniej konfrontacji z własną wrażliwością.

Moja rzeźba (…) nie jest dekoracją wnętrza, ogrodu, pałacu czy osiedla. Nie jest formalnym eksperymentem estetycznym ani interpretacją rzeczywistości…Przekazuję moje doświadczenie problemów egzystencjalnych, ucieleśnione w formach wbudowanych w przestrzeń.

– Magdalena Abakanowicz (Rose B., Magdalena Abakanowicz, wyd. Harry N. Abrams Inc., Nowy Jork 1994, s. 120.)

Magdalena Abakanowicz wydaje się mieć ustawicznie napiętą uwagę i zdawać się na swą wewnętrzną energię, jakby świadomie przebywając w historycznym i ponad historycznym czasie i przestrzeni. Komentuje prawidła uniwersum z żarliwym odczuciem potęgi życia. Znajduje język swojego komentarza w nowych materiałach i coraz bardziej monumentalnej skali, ale zarazem koherentny i charakteryzujący się wiernością. Wierność ta odnosi się do imponderabiliów, do bezpiecznego, ale godnego miejsca dla każdego z istnień.

(Stanisławski R., Magdalena Abakanowicz, CSW, Zamek Ujazdowski, 1995)

 

Magdalena Abakanowicz początkowo zajmowała się tylko malarstwem. Tworzyła duże, monumentalne kompozycje gwaszem na tekturze lub płótnie z motywami stylizowanych ptaków, wodnych roślin i ryb. Dopiero na przełomie lat 50. i 60. zajęła się tkaniną. W 1960 roku w Galerii Kordegarda w Warszawie po raz pierwszy pokazała „Kompozycję”. Wzajemne oddziaływanie nieobiektywnych pól koloru sugerowało ulubione motywy autorki. Już wtedy krytycy nie mogli znaleźć wspólnego stanowiska co do statusu dzieła – czy było to jeszcze abstrakcyjne malarstwo, czy dekoracyjna tkanina? Bezsprzecznie to, co wówczas pokazała stanowiło pionierskie i innowacyjne rozwiązanie w dziedzinie tkaniny artystycznej.

W 1962 roku na słynnym Biennale Tkaniny w Lozannie zaprezentowana przez Abakanowicz kompozycja białych form o powierzchni 12 m² wywołała furorę. Została wykonana z oddzielnych kawałków białych, brązowych i szarych tkanin, nie tylko przy użyciu tradycyjnej wełny i lnu tkackiego, ale także sizalu, wprowadzając miejscami skupiska nici i niezwykle fakturowych tekstur. W 1965 roku jeden z gobelinów przestrzennych artystki, które później – od nazwiska ich twórczyni – nazwano „abakanami”, zdobył Grand Prix na Biennale w São Paulo, zapewniając jej szerokie międzynarodowe uznanie. Abakanowicz wyjaśniała swoje podejście do tkaniny w następujący sposób: „Zaczęłam tkać (…), po to, żeby z tkactwa zrobić sztukę, nadać mu inny sens wbrew wszystkim przyzwyczajeniom i nawykom. Chciałam oderwać tkactwo od wszelkiej użytkowości, zrobić niezależny obiekt. Udało mi się: powstały kompletnie nieużyteczne, nieutylitarne Abakany, już nie tkanina”. Jej sztuka radykalnie przekształciła tkactwo, świadomie uwalniając je od dekoracyjnych funkcji. Kompozycje przestrzenne artystki – słynne abakany – kompletnie zmieniły rozumienie plastycznych możliwości tkaniny, zastosowania materiałów oraz relacji między dziełem sztuki a jego otoczeniem, co razem wywarło ogromny wpływ na dalszy rozwój tej dziedziny na całym świecie.

Abakanowicz tworzyła koleje obiekty z typowych dla tkactwa materiałów takich jak np. len, wprowadzając jednocześnie zupełnie nowe elementy – sizal, końskie włosie, jutę, korzenie drzew czy metalowe druty. Stąd jej twórczość określić można bardziej jako rzeźbę niż tkactwo artystyczne. Abakanowicz czuła się rzeźbiarką – było dla niej niezmiernie istotne by podkreślać cechy użytych surowców, ich plastyczność, różnorodną formę i objętość. Jej podejście wielokrotnie wywoływało dyskusje na temat granic między tkaniną a rzeźbą, gdyż nikt wcześniej nie tworzył takich monumentalnych obiektów z miękkich i różnorodnych materiałów.

Przez resztę życia artystka intensywnie eksperymentowała z formą i fakturą. Badała wzajemne oddziaływanie sztuki ze środowiskiem, zdecydowanie przeciwstawiając się włączeniu w określone ramy, style czy nurty. Powtarzała, żeprawdopodobnie porzuci niektóre techniki i materiały na rzecz innych, nie tracąc jednak nic z podstawowego przesłania. Liczyło się dla niej przede wszystkim poszukiwanie nowych, nieznanych form.

Od wczesnych lat 80. pracował głównie w rzeźbie. Repertuar wykorzystywanych motywów skupiał się przede wszystkim na postaciach ludzkich, rzadziej zwierzęcych – które łączyła w grupy. Figury zatracały wszelkie cechy indywidualności poprzez pozbawianie ich głów lub ramion. Te anonimowe istoty – bez zdolności wyrażania siebie – zachowywały określone miejsce w grupie lub bezimiennym tłumie, a tym samym w ogólnym procesie rozwoju ludzkości. Co ważne, artystka przeciwstawiała się przesadnie dosłownym interpretacjom swoich rzeźb wierząc, że mają one prawo do pewnej tajemniczości czy wręcz mistycyzmu. „Między mną a materią nie ma narzędzia. Wybieram materię własnymi rękami. Kształtuję materię własnymi rękami. Moje ręce przekazują energię” – mówiła.

Dla Abakanowicz sztuka była po prostu „uniwersalną opowieścią o ludzkiej kondycji”, wyjętą z ram czasowych, opowieścią o „człowieku jako takim”. Jej prace korespondują ze sztuką archaiczną, zdradzając zainteresowanie artystki kondycją ludzką we wszechświecie. „Nadal pracuję nad tą samą starą historią, tak starą jak sama egzystencja, mówię o niej, o lękach, rozczarowaniach i tęsknotach, które niesie ze sobą” – tłumaczyła. Skupiała się na człowieku przez pryzmat jego uwikłania w otaczający go świat, a konkretnie w naturę. Czasem wracała do dzieciństwa, do falenckich pól i skraju lasu, które dla Abakanowicz były magiczną krainą zamieszkałą przez tajemnicze stwory. To one zaludniły wyobraźnię małej dziewczynki by powrócić oswojone kilkadziesiąt lat później w postaci monumentalnych rzeźb.