Aukcje
Wystawy
Obrazy galerii
Zaproponuj obiekt
KUP SPRZEDAJ Usługi
Inspiracje
O nas
Kontakt
pl
pl
en
pln
pln
eur
usd
chf
10.

Piotr Stachiewicz
(1858-1938)

Kobieta grająca na lirze, po 1920 (Alegoria słuchu, Akord)

sangwina, papier / 46,5 x 62 cm

sygn. p.g.: P. STACHIEWICZ oraz filigran przy górnej krawędzi: M B M (France) INGRES D'ARCHES, przy dolnej krawędzi: M B M.

Cena wywoławcza:
7 000 zł
Estymacja:
10 000 - 12 000 zł
10.

Piotr Stachiewicz
(1858-1938)

sangwina, papier / 46,5 x 62 cm

sygn. p.g.: P. STACHIEWICZ oraz filigran przy górnej krawędzi: M B M (France) INGRES D'ARCHES, przy dolnej krawędzi: M B M.

Podatki i opłaty

  • Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna.
    Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 20%.

Poznań, kolekcja prywatna.

Stachiewicz P., Pietrzycki J. [słowa], Pięć zmysłów, Wydawnictwo Salonu Malarzy Polskich, Kraków 1920-1939, s. nlb. [por.]

„Drżą struny… W strunach drży dusza grająca. I opowiada snów swoich tęsknotę… Dotknięte cichym pocałunkiem słońca. O jakże łkają owe struny złote… Niech ręka twoja zciszy akord! Płoną Jakieś poblaski… jakieś zorze wstają… Uderza silniej serce, gorze łono I rwie się nowy dźwięk” (Stachiewicz P oraz Pietrzycki J., Pięć zmysłów, Wydawnictwo Salonu Malarzy Polskich, Kraków 1920-1939, s. nlb) Znany przede wszystkim z secesyjnych portretów i przedstawień kobiet w stroju krakowskim, Piotr Stachiewicz stworzył również m.in. unikalny cykl zatytułowany ,,Alegorie pięciu zmysłów”. Prace wykonane są na papierze przy użyciu sangwiny, która pozwoliła artyście na uzyskanie miękkich, światłocieniowych przejść, ciepłej tonacji oraz renesansowej estetyki. Prezentowana ,,Grająca na lirze” (Alegoria słuchu) to spersonifikowanie najważniejszego dla muzyków zmysłu. Kompozycje dominuje ujęta w półprofilu postać młodej kobiety o idealizowanych rysach twarzy. Trzyma ona w dłoniach lirę, atrybut przypisywany bogom poezji, harmonii i natchnienia oraz – co kluczowe dla dzieła Stachiewicza – muzyki. Przedstawiona postać jest całkowicie oddana swojej pasji. Jej lekko pochylona głowa i skupione na wykonywanej czynności oczy, sugerują stan kontemplacji dźwięku. Dzieło emanuje spokojem, a artystka wydaje się być bardzo związana ze swoim atrybutem. Dzisiejszy człowiek rzadko doświadcza muzyki w pełni – zazwyczaj konsumujemy dźwięki w tle. Postać z rysunku Stachiewicza reprezentuje postawę całkowicie odwrotną. Przymknięte powieki to obrona przed nadmiarem bodźców – co pozwala bohaterce wejść w stan całkowitego połączenia z instrumentem. W tym kontekście praca ta staje się apoteozą uważności, momentem, w którym odcinamy świat zewnętrzny, by usłyszeć to, co istotne. Dzieło przypomina nam, że spokój nie polega na całkowitym braku stymulantów, ale na umiejętności wyboru jednego, harmonijnego i wyjątkowego bodźca, który nas koi. Młoda Polska, epoka, w której tworzył Stachiewicz, zmagała się z nagłym przyspieszeniem industrialnym, narodzinami nowoczesnych metropolii i lękiem przed tzw. fin de siècle. „Grająca na lirze” była wtedy i jest tym bardziej dzisiaj, aktem eskapizmu. Współczesny odbiorca, patrząc na obraz Piotra Stachiewicza, odnajduje w nim zaskakująco aktualny manifest. W świecie zdominowanym przez stałe przebodźcowanie, algorytmy walczące o naszą uwagę i agresywną kulturę wizualną, to kameralne dzieło nabiera postać zupełnego uwolnienia.

Stachiewicz jest zapalonym idealistą. (…) w sztuce jego nie chodzi o jakąś nową, niebywałą kombinacyę plam i światłocienia, o popis wirtuozostwa techniki, o jakieś smaki i smaczki czysto malarskie (…) To po prostu artysta, który ma nam coś zawsze do powiedzenia. (…)

– Czesław Jankowski („Tygodnik Ilustrowany”, nr 209, 1893, s. 423.)

 

Piotr Stachiewicz studiował w latach 1877-1883 w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych u Władysława Łuszczkiewicza i Floriana Cynka. W latach 1883-1885 kontynuował studia w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium u Otto Seitza. Po ich ukończeniu odbył daleką podróż, podczas której zwiedził Włochy, Grecję i Jerozolimę. Na stałe osiadł w rodzinnym Krakowie, gdzie malował portrety, sceny historyczne oraz uprawiał sztukę religijną. W tym okresie powstały jedne z jego najbardziej znanych dzieł – cykl przedstawiający słynną modelkę Zofię Paluchową w tradycyjnych strojach ludowych. Zaprojektował również mozaiki dla Bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa. W 1889 został członkiem krakowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, a w latach 1900-1913 pełnił funkcję jego wiceprezesa. W 1893 roku odrzucił propozycję objęcia stanowiska dyrektora Akademii Krakowskiej, gdyż była ona w trakcie gruntownej reorganizacji, która wymagałaby od niego zwolnienia części dotychczasowych pedagogów. Był także płodnym ilustratorem dzieł Adama Mickiewicza, Marii Konopnickiej i Józefa Ignacego Kraszewskiego. Najbardziej znaną jego pracą w tej dziedzinie był cykl 22 obrazów wykonanych do Quo Vadis Henryka Sienkiewicza i powielonych w formie pocztówek. W latach 1893-1895 Stachiewicz wykonał cykl obrazów przedstawiających robotników w kopalniach soli w Wieliczce, za który otrzymał nagrodę Polskiej Akademii Umiejętności. Oryginały obrazów zaginęły w czasie II wojny światowej, zachowały się jednak kolorowe reprodukcje.

Wraz z Włodzimierzem Tetmajerem założył dwutygodnik artystyczny „Świat”. Znany był także z cyklu obrazów religijnych poświęconych Czarnej Madonnie z Częstochowy. W 1923 został odznaczony Orderem Polonia Restituta. Stachiewicz był malarzem obdarzonym nie tylko talentem ale i dystansem do siebie samego. W jednej z rozmów, pytany o początki drogi artystycznej, wyznał: „Matka moja mówiła wręcz, że wolałaby mnie widzieć na marach niż malarzem. Pogodziła się jednak z losem, nawet już nie gniewała się potem. A ojciec to mi bez ogródek prorokował, że farbami uwalany z głodu umrę. Pogodził się też z losem – moim. Ale nie zgadniesz pan, kiedy – z chwilą kiedy mi wypłacono 20 reńskich, jako pierwsze honorarium za rysunek” („Tygodnik Ilustrowany”, nr 209, 1893, s. 422). Był już wówczas cenionym malarzem i rysownikiem, autorem licznych ilustracji prasowych i książkowych oraz oddzielnie wydawanych cykli graficznych. Pod koniec życia malował, bardzo chętnie wówczas kupowane, portrety kobiet w charakterystycznym dla lat międzywojennych kostiumie. Z sukcesami wystawiał swoje prace, zarówno w polskich, jak i w zagranicznych ośrodkach artystycznych. Był członkiem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie.