Na początku lat 80., w realiach stanu wojennego, w polskiej sztuce narodził się nurt określany mianem Nowej Fali, transawangardy lub Nowych Dzikich. Był to gwałtowny odwrót od chłodnego minimalizmu, konceptualizmu i abstrakcji geometrycznej w stronę figuracji, ekspresji, koloru oraz bezpośredniego komentarza do rzeczywistości. Nazwa „Nowi Dzicy” nawiązywała do zachodnioniemieckiego określenia Neue Wilde, spopularyzowanego po wystawie zorganizowanej przez Wolfganga Beckera w Aachen w 1980 roku. W Polsce najważniejszym symbolem tej przemiany stała się Gruppa, jednak podobną energię odnaleźć można również w twórczości artystów funkcjonujących poza jej ścisłym kręgiem – m.in. Wojciecha Tracewskiego i Zbigniewa Macieja Dowgiałły. Ich obrazy wyrastały z atmosfery lat 80. – politycznego napięcia, społecznego zmęczenia, milicyjnej przemocy, ale też potrzeby śmiechu, przekory i ucieczki od szarej codzienności PRL-u. Malarstwo Nowych Dzikich było żywiołowe, brutalne w geście i celowo niegrzeczne. Artyści sięgali po intensywne, jaskrawe barwy, nakładali farbę szybko, szeroko, często z pozorną niedbałością, budując kompozycje pełne napięcia, ironii i absurdu. Ich język był bezpośredni, czasem obsceniczny, niekiedy bliski komiksowi, graffiti lub plakatowej deformacji. Realia stanu wojennego wymagały komentarza, ale artyści nie chcieli mówić językiem oficjalnej powagi. Odpowiadali przesadą, krzykiem, groteską i kolorem. Jak wspominał Wojciech Tracewski: „My wtedy, w latach 80., mieliśmy ze sztuką dużo zabawy. W tym całym beznadziejnym i głupim komunizmie sztuka była takim obszarem, gdzie można było wszystko zrobić. Można było namalować kompletnie wszystko, zwłaszcza to, co było niedostępne. Stąd więc wzięły się palmy, ciepłe plaże na naszych obrazach. Ponieważ rzeczywistość była taka sobie, mówiąc delikatnie, malowaliśmy z użyciem jaskrawych kolorów. To chyba dla nas wszystkich była taka furtka, przez którą staraliśmy się dostać do niedostępnych krain: wolności, podróży, swobody wyrażania się, bogactwa (…)” (Tracewski W., O szczęściu z Wojciechem Tracewskim rozmawia Krzysztof Stanisławski, [w:] Stanisławski K., Nowa ekspresja. 20 lat, Vol. 2, Galeria Sztuki Współczesnej BWA, Olsztyn; Galeria Szyb Wilson, Katowice 2008, s. 43-44). W tym kontekście „Far from sun” Zbigniewa Macieja Dowgiałły jest gwałtowną, niemal rozszarpaną kompozycją, w której czerwienie, czernie i biele tworzą obraz przegrzany emocjonalnie, a zarazem pozbawiony realnego światła. „Kowboje i ich naboje” Wojciecha Tracewskiego to z kolei barwna, groteskowa fantazja o przemocy, popkulturze i męskich mitologiach, w której Dziki Zachód spotyka się z dzikością polskich lat 80. Oba płótna pokazują, że polska Nowa Fala nie była jedynie stylistyczną modą przeniesioną z Zachodu. W realiach stanu wojennego ekspresja stała się sposobem mówienia o rzeczywistości, której nie dało się opisać spokojnym językiem. Jaskrawy kolor odpowiadał na szarość ulic, brutalny gest na przemoc systemu, absurd na codzienny absurd PRL-u. Dowgiałło i Tracewski wpisują się w ten nurt poprzez bezpośredniość malarskiego języka, odwagę deformacji i przekonanie, że obraz może być jednocześnie żartem, krzykiem i aktem wolności.