Malarstwo Łukasza Korolkiewicza przez wielu uznawane jest za fotograficzny zapis codzienności. W obrazie „Rok 1989 (za szkłem)” artysta podejmuje jednak bezpośredni dialog z narodowym mitem transformacji ustrojowej, tworząc jedną z najbardziej intrygujących prób redefinicji pojęcia narodowej alegorii u progu nowego tysiąclecia.
Dzieło powstało na zamówienie Andy Rottenberg na głośną wystawę „Polonia – Polonia”, zorganizowaną w 2000 roku z okazji stulecia warszawskiej Zachęty. Projekt ten skupiał się na ewolucji wizerunku Polski w sztuce od XVI wieku aż po współczesność, stawiając kluczowe pytania o kondycję symboli narodowych ponad dekadę po odzyskaniu przez Polskę wolności. Proces ścierania się dawnych pojęć z nową, wolnorynkową mentalnością doskonale odzwierciedlał nastroje panujące w kraju na przełomie wieków.
Aby w pełni zrozumieć znaczenie płótna Korolkiewicza, należy odczytywać je na styku dwóch momentów dziejowych: historycznego przełomu roku 1989 oraz lat 1999-2000. Centrum treściowym obrazu staje się słynna ulotka wyborcza z 1989 roku, opatrzona hasłem: „Pierwszy raz możesz wybrać. Wybierz Solidarność”. U schyłku PRL-u, ta grafika niosła potężny ładunek społecznej nadziei, dumy i mobilizacji. Wtedy to Polacy pierwszy raz od dawna masowo uwierzyli, że ich głos ma realną siłę sprawczą.
Korolkiewicz prezentuje gotowy obraz na wystawie w 2000 roku, a więc jedenaście lat po tamtych pamiętnych wyborach. Za symboliczną witryną zamyka on społeczne emocje przełomu wieków: czas weryfikacji dawnych ideałów, w którym społeczeństwo musiało mierzyć się z bolesnymi skutkami transformacji gospodarczej, bezrobociem i narodzinami kapitalizmu. W tym nowym świecie mit wielkiego ruchu społecznego zaczął być postrzegany jednocześnie przez pryzmat nostalgii i głębokiego rozczarowania.
Anda Rottenberg w tekście kuratorskim trafnie zauważyła, że malarz pozostał tu wierny swojej metodzie, kreując rzeczywistość „jeszcze bardziej 'upodmiotowioną’, wewnętrzną i niechętną światu”. Korolkiewicz przestaje być jedynie rejestratorem codzienności, stając się jej wnikliwym i krytycznym komentatorem. Pokazuje moment, w którym wielka historia przestaje być żywą, jednoczącą ideą, a uwiecznione emblematy stają się zaledwie pamiątkami. Dopełnieniem tego jest obecność autoportretu samego artysty. Ukazany jako świadek i obserwator niepewnej przyszłości, ucieleśnia on dualizm ówczesnych nastrojów przypominając, że obok zbiorowego entuzjazmu, w sferze prywatnej jednostki często dominowały zagubienie oraz intymne, melancholijne emocje.