Fees and taxes
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 20 % of the hammer price.
Fangor Wojciech (1922 - 2015)
na odwrocie fragmentarycznie zachowana naklejka wystawowa z 1925 r. w Związku Polskich Artystów Plastyków w Krakowie:,,(...) 1925 | Autor [Piotr] Michałowski | Tytuł «Głowa mężczyzny» | (...)"
na odwrocie fragmentarycznie zachowana naklejka wystawowa z 1925 r. w Związku Polskich Artystów Plastyków w Krakowie:,,(...) 1925 | Autor [Piotr] Michałowski | Tytuł «Głowa mężczyzny» | (...)"
Fees and taxes
Katalog wystawy jubileuszowej Piotra Michałowskiego 1855 – 1925 urządzonej staraniem Związku Artystów Plastyków w Krakowie, Kraków 1925, poz. 38
Mieczysław Sterling, Piotr Michałowski, Warszawa 1932, s. 90, repr. s. 60
Katalog zur Ausstellung Piotr Michałowski, [wystawa ze zbiorów Emila Merwina], Galerie Wurhtle,Wien 1934, poz. 1
Die Kaiser Franz-Joseph-Ausstellung, Secession, Wien 1935
Jerzy Sienkiewicz, Piotr Michałowski, Warszawa 1959, repr. 77
Jan K. Ostrowski, Piotr Michałowski, Warszawa 1985, s. 94
Malarstwo polskie w kolekcji Ewy i Wojciecha Fibaków, Muzeum Narodowe, Warszawa 1992, poz. i il. s. 10
Polski Paryż. Od Michałowskiego do Lebensteina, malarstwo polskie w kolekcji Wojciecha Fibaka, Muzeum Historyczne we Wrocławiu, Stary Ratusz, Wrocław 1998, s. 24 (wystawa powtórzona w Łodzi)
Polski Paryż. Ecole de Paris. Kolekcja Wojciecha Fibaka. Wystawa malarstwa artystów polskich i polsko-żydowskich XIX i XX wieku związanych z Paryżem – od Piotra Michałowskiego do Jana Lebensteina, Muzeum Narodowe w Szczecinie, grudzień 1999-marzec 2000, Szczecin 1999 (poz. i il. s. 37)
Piotr Michałowski 1800-1855. Wystawa dzieł artysty w dwusetną rocznicę urodzin, Muzeum Narodowe, Kraków 2000 (poz. 18 i il., s. 37)
W portretach, tak licznych w twórczości Piotra Michałowskiego, szlachcica i obywatela ziemskiego, które zwykle malował dla przyjemności, nigdy dla pieniędzy, najważniejsze było studium twarzy, jej rysy, wyraz psychiczny. W prezentowanym portrecie właśnie wyraz twarzy, pewność spojrzenia, wyrazistość rysów i wąs sugerowały, że mamy do czynienia z portretem polskiego szlachcica. Porównanie obrazu z akwarelą uchodzącą za portret nauczyciela muzyki (własność prywatna), pozwoliło ustalić, że mężczyzna na portrecie to nie szlachcic polski, ale nauczyciel muzyki. Inna akwarela (ze zbiorów Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej) pokazująca całą postać mężczyzny o rysach podobnych do rysów twarzy portretowanego, dokładnie precyzuje tożsamość portretowanego, na niej bowiem znajduje się adnotacja ołówkiem żony malarza, Julii Michałowskiej: Niemiec Herbr nauczyciel muzyki w Bolestraszycach. W lutym 1831 r. Piotr Michałowski ożenił się z Julią Ostrowską. Pierwszym dzieckiem był syn Stanisław (ur. 1832 r.), następnie przyszli na świat – Juliusz (ur. 1834 r.), Celina (ur. 1837 r.) i Maria (ur. 1848 r.). Cała rodzina mieszkała w rodzinnym dworze Michałowskich w Krzyżtoporzycach, później, od 1840 r., w majątku żony w Bolestraszycach, a 1845 – 48 r. żona wraz z dziećmi przebywała głównie w majątku dalszej rodziny Les Maderes koło Tours we Francji. Biorąc pod uwagę wiek dzieci, jak i uwagę żony artysty, że był to nauczyciel w Bolestraszycach, można ustalić, że Michałowski namalował portret w pierwszej połowie lat czterdziestych. Wizerunek Herbra ma niewątpliwie charakter ukończonego obrazu, mógł więc zatem ozdabiać ściany bolestraszyckiego salonu, bo jak pisze monografista artysty, Jan K. Ostrowski:„Równolegle do intymnych wizerunków dzieci i studiów skoncentrowanych na problematyce malarskiej powstały «prawdziwe portrety», mające znaleźć się w galerii rodzinnej, rozwieszonej na ścianach salonu”.
Pierwotnie obraz należał do wnuka artysty, Dominika Łempickiego, następnie w latach trzydziestych XX w. przeszedł na własność Emila Merwina w Wiedniu i tam w 1934 roku pokazano go na wystawie obrazów Piotra Michałowskiego ze zbiorów Merwina. Po wojnie należał do Czesława Bednarczyka w Wiedniu i tam, w 1979 r. w jego antykwariacie, zakupiono go do kolekcji Ewy i Wojciecha Fibaków.
Osobną drogą, bo drogą geniusza, idzie Piotr Michałowski, prawdziwy i chyba pierwszy geniusz w rozwoju sztuki polskiej. Do tej osobistości niezwykłej, do tej natury szczerej, świeżej, na wskroś oryginalnej i głębokiej, potężnej we wszystkim, czego swą energiczną dłonią dotknęła, nie podobna przyłożyć tej drobnej skali, którą się mierzy talenta o znaczeniu wyłącznie przejściowym, historycznym. Stanowisko i znaczenie Piotra Michałowskiego w sztuce polskiej jest absolutne, nie historyczne.
– Jan Bołoz-Antoniewicz (Sienkiewicz J., Piotr Michałowski z serii: Wśród swoich i obcych, wyd. Oficyna Wydawnicza Auriga, Warszawa 1959, s. 54.)
Piotr Michałowski urodził si ę 2 lipca 1800 roku w Krakowie jako syn Józefa i Tekli Michałowskich. Rodzice artysty byli ludźmi wykształconymi w duchu Oświecenia, co miało oczywisty wpływ na osobowość twórcy. Dzieciństwo oraz młodość Michałowski spędził w Krakowie, gdzie artystyczne wykształcenie odebrał z rąk m.in. Michała Stachowicza, Józefa Brodowskiego i Franciszka Lampiego. Z Krakowem wiążą się również jakże cenne dla twórczości w późniejszym okresie wspomnienia związane z epoką napoleońską, wolnościowymi porywami i nadziejami Polaków na odzyskanie niepodległości. Na Uniwersytecie Jagiellońskim artysta studiował nauki przyrodnicze, matematykę i filologię klasyczną, ale również prawo na uniwersytecie w Getyndze. Powrócił do kraju w 1823 roku i rozpoczął pracę w administracji Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu Państwa. Kariera warszawska rozwijała się w bardzo dobrym kierunku. Przed urzędnikiem Piotrem Michałowskim zaczęły otwierać się kolejne możliwości awansu, pracy na wysokich stanowiskach kierowniczych, co wiązało się z kolejnymi wyjazdami, mi. in. do Włoch. Oprócz ciężkiej pracy na rzecz polskiej administracji podróże te przynosiły artyście niewątpliwe uniesienia duchowe w zetknięciu z włoską sztuką. Powstanie listopadowe jest dla artysty czasem wytężonej, mozolnej pracy przy produkcji broni i amunicji dla powstania. Klęska powstania powoduje jednak, że Michałowski zmienił kierunek swojego losu i podjął decyzję o emigracji do Paryża. Tam w końcu mógł całkowicie oddać się działalności artystycznej, m.in. uczęszczając do pracowni sławnego Nicolasa Toussaint Charleta, przyjaciela Theodora Gericault, który ponoć widząc pierwszą pracę Michałowskiego powiedział: To nie amator, nie uczeń, to mistrz! (Krzysztofowicz-Kozakowska S., Stolot F., Historia malarstwa polskiego, wyd. Kluszczyński 2000, s. 126). Według przekazu córki artysty Celiny Michałowskiej Charlet kopiował konie Michałowskiego do swoich obrazów jak również prosił go o poprawianie swoich, tak bardzo doceniał samorodny kunszt artysty. Michałowski tworzył bowiem z niezwykłą swobodą, która nie przypominała ani też nie opierała się na żadnej szkole, co powodowało, że nigdy nie zbliżyła się nawet do rutyny. Rzeczywiście, przyjeżdzając do Paryża był samoukiem, jeśli nie liczyć lekcji rysunku branych w Krakowie. Tym niemniej został przyjęty we Francji od razu na wstępie jak mistrz. Wedlug przekazu współczesnych przyznano mu pierwszeństwo nawet przed Wernetem i zmarłym niedawno Gericaultem, a trzeba wiedzieć, że działali wówczas w Paryżu tacy wielcy jak Gerard, Gros, Ingres czy Delacroix, nie wspominając o Horacym Vernecie, tak jednak odmiennym w swojej manierze od mistrza Michałowskiego. Od 1833 roku artysta dysponuje już własną pracownią, poświęcając się swobodnym studiom z natury ale przede wszystkim analizom anatomicznym konia w pobliskiej rzeźni. Już wtedy cieszy się uznaniem wydawców francuskich ale też kolekcjonerów, co powoduje, że już po roku bytności na emigracji swobodnie utrzymuje siebie i rodzinę z zawodowych zleceń malarskich. Należy podkreślić, że lata spędzone w Paryżu przyniosły artyście prawdziwą popularność i sławę, głównie dzięki działalności marszandów, która sprawiła, że dzieła mistrza poznała publiczność także w Anglii i Ameryce. Francja poza tym wzbogaciła w oczywisty sposób jego pole widzenia swoją odrębnością i dopełniła doświadczenia malarskiego. W połowie września 1835 roku artysta powrócił do kraju i otworzył tym samym nowy rozdział w swoim życiu twórczym i osobistym. Na polecenie ojca zajął się gospodarstwem w Łuczycach i Krzyżtoporzycach pod Krakowem. Nie rezygnuje z malarstwa, ale rodzime środowisko artystyczne nie jest dla niego stymulujące. Artystycznie Michałowski nie był zwolennikiem żadnych reguł, więc twórcze zapatrywania dawnego nauczyciela Józefa Brodowskiego, Hadziewicza czy Stattlera w oczywisty sposób nie mogły przypaść do gustu twórcy. Przez pozostałą cześć środowiska uważany był często za amatora, spełniającego swoje zachcianki. Tymczasem Michałowski żył sztuką i dla sztuki w swojej niepodrabialnej i nieporównywalnej do niczego manierze. Wkrótce zorganizował w Krakowie swój warsztat malarski, kładąc tym razem nacisk na malarstwo olejne. W 1837 roku umarł ojciec artysty. Doglądanie schedy po nim oraz sprawy codzienne nie odsunęły jednak malarstwa na dalszy plan. Pozostał dobrym malarzem, będąc jednocześnie bardzo dobrym gospodarzem. Urządził swoją pracownię tym razem w Krzyżtoporzycach, przystosowaną typowo do modeli końskich. Miało to odzwierciedlenie w coraz częściej podejmowanych tematach animalistycznych, coraz częściej portretował teraz piękne okazy bydła i koni, odzwierciedlając urodę zwierząt w niekonwencjonalny, cudowny, tchnący miłością sposób. W majątku tym pozostał do 1841 roku, kiedy to przeniósł się do Bolestraszyc w przemyskiem. Talent artysty rozkwitł tu w pełni. Wspaniałe wizerunki wołów, byków, koni arabskich wypożyczanych jako modele z pobliskich stadnin powstawały przy jednoczesnym kontynuowaniu motywów scen rycerskich, epizodów wojennych, husarów, lisowczyków i zaprzęgów artyleryjskich. Michałowski odbył również w tym czasie kilka podróży zagranicznych, głównie odwiedzając muzea w Wiedniu, Paryżu, Monachium, ale też Belgii czy Holandii. W 1848 roku artysta na pięć lat został wyrwany z dotychczasowego trybu życia. Podjął stanowisko prezesa Rady Administracyjnej Miasta Krakowa. Do majątków swych dojeżdżał sporadycznie, a większe projekty artystyczne odsunął na dalszy plan. To jednak paradoksalnie w tym okresie zbliżył się najbardziej do odbiorcy krajowego. Zorganizowana licytacja na rzecz emigrantów wyrzuconych z Krakowa czy zakładu dla zaniedbanych chłopców przynoszą nadspodziewany sukces. Publiczna działalność artysty przesłoniła zdawałoby się sprawy artystyczne, ale to właśnie ona dopełniła jego charakterystyki jako człowieka sztuki i patrioty. Należy tu wspomnieć chociażby o jego wkładzie i zaangażowaniu w renowację ołtarza Wita Stwosza. W 1853 roku Michałowski ustępuje z zajmowanego stanowiska. Umiera w Krzyżtoporzycach 9 czerwca 1855 roku.