Jan Stanisławski tworzył setki miniaturowych widoków podczas swych licznych podróży, malując bezpośrednio w plenerze na niewielkich deseczkach i tekturach. W tych kameralnych ujęciach potrafił zamknąć symboliczne wrażenie krajobrazu, dążąc do syntezy form barwnych i eksperymentując ze światłem. „Cień to nie brak koloru, ale kolor nie tak zdecydowany jak w świetle, jak materja jasna… patrzcie moi kochani na niebo (…) – to symfonia – niebo daje »koncert«” – tłumaczył swoim studentom, zaszczepiając w nich nowatorskie, impresjonistyczne widzenie świata (Samlicki M., Pamiętnik, rękopis w zbiorach Muzeum im. Stanisława Fischera w Bochni).
Prezentowane „Zakole Wisły” z 1900-1905 roku stanowi popisowy przykład jego malarskiego kunsztu. Kompozycja, zdominowana przez szeroko rozlaną płaszczyznę wody, ukazuje niezwykłą wrażliwość artysty na niuanse barwne. Na pierwszym planie, w lewym dolnym rogu, Stanisławski zaledwie kilkoma dotknięciami pędzla zaznaczył obecność kwitnących irysów, które nadają całości niemal secesyjny, dekoracyjny charakter. Ich jasne kielichy odcinają się od ciemnego, nasyconego brzegu, prowadząc oko widza w głąb obrazu, ku łagodnemu łukowi rzeki. Wysoko osadzona linia horyzontu sprawia, że niebo zostaje zredukowane do wąskiego, niemal marginalnego pasma, oddając pole głównemu bohaterowi obrazu: potężnej tafli Wisły. Rzeka, niczym olbrzymie lustro, przejmuje wszelkie wrażenia nieboskłonu, stając się przestrzenią dla malarskich poszukiwań artysty. Woda mieni się całą gamą barw – od chłodnych błękitów i srebra, po subtelne, opalizujące fiolety i różowości, które zdają się migotać na powierzchni w rytm niewidocznych nurtów. Obraz przepełnia poetycki nastrój ulotnej chwili, wyrażonej poprzez miękkie refleksy świetlne, co czyni z tego studium natury głęboko intymny, niemal metafizyczny zapis ciszy panującej nad brzegiem rzeki.