12. Józef Chełmoński - Pejzaż

  • Poprzedni

    Poprzednia praca

    Hiacynt Alchimowicz
    - Pejzaż,

  • Następny

    Następna praca

    Ignacy Zygmuntowicz
    - Nocna przygoda z kołem,

wszystkie obiekty

Biogram artysty

Józef Chełmoński przyszedł na świat 6 listopada 1849 roku w Łowiczu. Ojciec malarza był zarządcą dzierżawionego od administracji Księstwa Łowickiego majątku Boczki, ale pełnił również obowiązki wójta w miejscowej gminie. Ojca i syna łączyła bardzo głęboka więź emocjonalna, może z racji dużej artystycznej wrażliwości pierwszego, którą to według licznych istniejących przekazów, jako pierwszy zaszczepił w duszy przyszłego malarza. W 1867 roku młody Józef zapisuje się do warszawskiej Klasy Rysunkowej, jedynej wówczas uczelni artystycznej w Królestwie Polskim. Profesorami w klasie Rysunkowej są w tym czasie m. in. Rafał Hadziewicz, Aleksander Kamiński, Chrystian Breslauer, Marcin Zaleski i Bolesław Podczaszyński. Wśród studiujacych kolegów znajdują się m. in. Walery Brochocki, Władysław Czachórski, Wilhelm Kotarbiński, Alfred Wierusz-Kowalski oraz Pantaleon Szyndler. Jednocześnie z nauką w Klasie Rysunkowej Chełmoński wstąpił do prywatnej pracowni Wojciecha Gersona. Tutaj spotkał się z takimi późniejszymi osobowościami jak Antoni Piotrowski, Julian Maszyński, Kazimierz Alchimowicz czy Jan Owidzki. Sam Chełmoński zawsze podkreślał ogromną rolę, jaką w jego życiu twórczym odegrał Gerson, pisał o nim: "człowiek obdarzony gorącą miłością wszystkiego, co szlachetne i wielkie". Mistrz stał się głównym mentorem Chełmońskiego. Wpajana studentom zasada, że aby malować rzeczy wzniosłe, trzeba samemu się udoskonalić, stała się myślą przewodnią życia artysty. Pragnienie stania się dobrym, by móc wywołać potem to uczucie w widzu, jest widoczne w całej jego twórczości. W połączeniu z ogromnym naciskiem, jaki Gerson kładł na akademicki warsztat rysunkowy i studiowanie natury, idea ta dawała przyszłemu mistrzowi Chełmońskiemu najlepszą z możliwych podstaw studiowania malarstwa. Na przełomie listopada i grudnia 1871 roku Chełmoński wyjechał na dalsze studia do Monachium. Ciekawostką jest, że stało sie to przy wydatnej pomocy Maksymiliana Gierymskiego. Przekazał on swój obraz na loterię, dochód z której przeznaczony został na opłacenie pobytu Chełmońskiego w Monachium. W okresie jego pobytu rezydowała tamże cała kolonia artystów polskich na czele z Józefem Brandtem i Maksymilianem Gierymskim. Wokół tych dwóch uznanych skupiła się grupa młodszych, różnie uzdolnionych, których drogi artystyczne potoczyły się w bardzo różnych kierunkach, m. in. Wojciech Kossak, Jan Rosen, Stanisław Witkiewicz, Tadeusz Dowgird. Mówiło się nawet wtedy o czymś na kształt "polskiego Monachium", czyli dużej grupie polskich artystów, których oprócz polskości łączyły sny o wielkości, sztuka ale też nędza i najrozmaitsze dziwactwa. Chełmoński nie studiował jednak długo na Akademii, prawdopodobnie były to dwa semestry. Bardzo szybko postanowił poświęcić się tylko malowaniu, tym bardziej, że przy wydatnej pomocy Brandta i Gierymskiego mógł zbywać prace i posyłać środki rodzinie. Pomimo niewątpliwej przyjemności z obcowaniem ze sztuką dawnych mistrzów, którą miał okazję oglądać w Starej Pinakotece, czy też ze sztuką współczesną, prezentowaną wówczas na licznych wystawach, Chełmoński nie czuł się najlepiej w Monachium. Był najprawdopodobniej rozczarowany również Akademią i bardzo tęsknił. Nostalgii nie uleczyła nawet znaczna poprawa warunków materialnych. Pociechą i natchnieniem była w tym okresie poezja Adama Mickiewicza, a zwłaszcza Pana Tadeusza. W 1874 roku Chełmoński wyjeżdża na Ukrainę i stamtąd wraca już do Warszawy. Pobyt na Ukrainie w pewien sposób ukierunkował dalszą twórczość artysty. Zyskała ona nowego ducha, swobodę i pokazała w pełni niezmiernie bliskie naturze oblicze artysty. Chełmoński pokochał kresy. Dzięki swojej fotograficznej pamięci motywy i tematy z Podola, Ukrainy, z biegiem lat z Wołynia, Pińszczyzny, Polesia i Litwy, stawały się tematem jego najlepszych prac (Babie lato, Przed odjazdem gości na Ukrainie, Stróż nocny). Zapamiętywał, a następnie malował w swojej sławnej pracowni, na ostatnim piętrze Hotelu Europejskiego w Warszawie. Niestety wystawa w TZSP sztandarowych dzieł nie przyniosła zamierzonego efektu. Prace, o zgrozo, nie znalazły uznania ani wśród publiczności ani krytyki. Rozczarowany artysta postanawia więc wyjechać do Paryża, gdzie spodziewa się lepszego odbioru prac, mimo, że jak sam pisze "...przywiązanie do swoich było mi podstawą czynów moich i zajęć, gdy mi tego zabraknie – sądzę, ze mi znów tak źle będzie, jak już było". Dzięki pomocy tym razem Cypriana Godebskiego i jego żony Chełmoński w połowie listopada 1875 roku wyjechał do Paryża. W miejscowości Neuilly wraz z Godebskim i Piątkowskim urządzili pracownie w jednym domu, który wkrótce stał się miejscem ówczesnych spotkań malarskich znajomych artystów. Chełmoński nie był jednak i w tym środowisku szczęśliwy. Ciągle tęsknił za krajem, ale też zapewne był rozgoryczony niezrozumieniem rodaków. Sytuacje zmienił paryski Salon 1876 roku, gdzie obrazy artysty wzbudziły spore zainteresowanie marszandów ale też publiczności i krytyki. Chełmoński rozpoczął współpracę ze znanym marszandem Adolphem Goupilem. W jego korespondencji znaleźć można notatkę dotyczącą Chełmońskiego: "Od czasu Gericault nikt z taka siłą koni nie traktował". Prace artysty zaczęły być również sprzedawane w Ameryce, nabywcą był znany kolekcjoner Wiliam Stewart, a także Henry Gibson. Ostatecznie artysta pozostał w Paryżu dwanaście lat. Ukoronowaniem tego okresu było niewątpliwie Grand Prix na Wystawie Powszechnej w Paryżu. Był to czas dobrych warunków bytowych, spowodowanych dużą zbywalnością dzieł, ale również czas kontaktu z dużym kulturalnym ośrodkiem, którym Paryż wówczas był. Niemożliwe jednak było uniknięcie rutyny w tej sytuacji. Zamówień od sprzedających obrazów było dużo więcej niż prac. Normalnym stało się więc, że motywy zaczęły się powtarzać, a sam artysta czerpiący z pamięci a nie ze świeżo przeżywanych emocji popadł w swego rodzaju manierę, którą Chełmońskiemu, zwłaszcza przyjaciele, zaczęli wypominać. Pobyt w Paryżu zapewnił Chełmońskiemu sławę w środowisku, dał niezależność finansową, ale uważa się, że niestety nie posunął go w rozwoju drogi twórczej. Można by na ten temat polemizować. Okres francuski przyniósł bowiem Chełmońskiemu zainteresowanie pejzażem. Stało się ono paradoksalnie przyczynkiem do odrodzenia twórczego w innym charakterze, nie mniej jeszcze artystycznie genialnego. Zmęczenie głośnym życiem paryskim, spadek cen obrazów w Paryżu i związane z tym pogorszenie sytuacji materialnej, wszystko to sprawiło, że Chełmoński wrócił do kraju. Za pożyczone pieniądze kupił niewielki majątek blisko Grodziska – Kuklówka i osiedlił się tam wraz z córkami, by poświęcić się teraz całkowicie malarstwu pejzażowemu. Dokonał również pewnego przewartościowania własnych dążeń, zwrócił się do religijności, mistyczności, a efektem tego były przepiękne pejzaże, liryczne krajobrazy z jedną myślą przewodnią, której nie sposób nie dostrzec podziwiając te prace: uwielbienie niemal panteistyczne dla przyrody połączone z poszukiwaniem religijnej prawdy. Józef Chełmoński zmarł w 1914 roku w swoim majątku w Kuklówce.

Nr katalogowy: 12

Józef Chełmoński (1849 - 1914)
Pejzaż


olej, płótno / 35 x 50 cm
niesygn.


Cena wywoławcza:
80 000 zł
18 562 EUR
20 726 USD

Estymacja:
90 000 - 120 000 zł
20 882 - 27 843 EUR
23 317 - 31 089 USD

Cena sprzedaży:
80 000 zł
18 562 EUR
20 726 USD

AUKCJA DZIEŁ SZTUKI 11 PAŹDZIERNIKA 2016

11 października, 2016 r. godz. 19.00
Dom Aukcyjny Polswiss Art
ul. Wiejska 20, Warszawa

Wystawa przedaukcyjna:
20 września - 11 października 2016 r.
Dom Aukcyjny Polswiss Art
ul. Wiejska 20, Warszawa

Kontakt w sprawie obiektów

galeria@polswissart.pl
tel.: +48 (22) 628 13 67

ZLECENIE LICYTACJI

Zapytaj o obiekt   

Newsletter

Zapisując się na newsletter Domu Aukcyjnego Polswiss Art otrzymujesz: