53. Magdalena Abakanowicz - Z cyklu Portrety anonimowe, 2008

  • Poprzedni

    Poprzednia praca

    Magdalena Abakanowicz
    - Figura z otwartymi ramionami, 1984,

  • Następny

    Następna praca

    Jan Berdyszak
    - Reszta reszt 54, 2012,

wszystkie obiekty

Opis obiektu

Dopiero mówiąc o sobie, mówi się o całym świecie. Ważne, żeby to było wyznanie prawdziwe, wtedy może stać się odkryciem. (…) Uciec można tylko w siebie, w jedyność własnej świadomości, w konkret własnej egzystencji. Ucieczka trwa do dziś.

- Magdalena Abakanowicz (Magdalena Abakanowicz [katalog wystawy], wyd. Centrum Rzeźby Orońsko, Orońsko 2013, s. 25.)

 

„Portrety anonimowe” to cykl prac obejmujący kilkadziesiąt portretów ludzkich wykonanych z bawełnianego płótna lub papierowej masy nasączonych żywicą. Razem z powstającymi wcześniej „Inkarnacjami”, Portrety stanowiły istotne novum w twórczości artystki. Dotychczasowo bowiem Abakanowicz nie interesowała się bliżej wyglądem twarzy. Wprawdzie w roku 1976 wykonała w utwardzonej tkaninie dwa portrety, a od roku 1981 powstawał również cykl rysunków, w których interpretowała ten motyw ale do momentu pojawienia się „Portretów anonimowych” oraz „Inkarnacji”, w głównym nurcie jej twórczości, portret śmiało można powiedzieć, że nie istniał. „Teraz wizerunki ludzi i zwierząt stają się dla Abakanowicz jednym z ważniejszych zagadnień twórczych. Uproszczone i zdeformowane, naturalnej wielkości głowy stoją na prostych wysokich podpórkach z metalu lub drewna. Stoją w pozycji jakby przymusowej, chwilowej, niewygodnej, nawet zagrażającej. Jak we wszystkich pracach Abakanowicz, podstawa stwarza sytuacje, w której rzeźba egzystuje, tworzy jej kontekst i jest tak nieodłączną jej częścią jak nogi utrzymujące korpus” pisał Mariusz Hermansdorfer w 1995 roku (Hermansdorfer M., Magdalena Abakanowicz, Wrocław, 1995, s. 20). „Portrety anonimowe” to przedstawienia twarzy pozbawionych rysów konkretnych osób, niekiedy nawet zatartych, zawieszonych gdzieś pomiędzy wizerunkiem człowieka a abstrakcyjną formą powierzchni. Nie stanowią one pełnoplastycznego przedstawienia głów, typowych obiektów rzeźbiarskiego studium. Eksplorują wyłącznie powłokę samej twarzy, zwracając tym samym naszą uwagę na ludzką osobowość, na istnienie wyrażone przez taki właśnie, anonimowy a zarazem uniwersalny portret. U źródła „Inkarnacji” oraz „Portretów anonimowych” znajduje się twarz samej artystki. Abakanowicz odciskała ją w ciekłym wosku. O rezultatach tych działań mówiła: „ (…) odsłaniają [one] wewnętrzny chaos wnętrza ukrywanego za żywą twarzą. Uciekam od każdej, sięgając po następną (…). Na skórze, we włosach, w ruchu powietrza zapach gorącego wosku. Nosiłam go w sobie jeszcze wiele dni po zakończeniu kolejnego etapu pracy. Wywołuje on obrazy, przeistacza każdy inny zapach” (Magdalena Abakanowicz. Cysterna [katalog wystawy], red. Milana Ślazińska, Warszawa 2008, s. 102). Doświadczenie pozostawiania własnego śladu w materii wosku, czy – jak w przypadku „Portretów anonimowych” – bawełnianej tkaninie czyni z tych portretów akt twórczy o niezwykle osobistym rysie. Mają one, wobec szerszego kontekstu artystycznych działań Magdaleny Abakanowicz, wymiar również symboliczny. Wraca bowiem temat indywidualności i multiplikacji. Portret – gatunek sam z siebie oddający indywidualizm jednostki – staje się tu punktem wyjścia do działania o charakterze seryjnym. Z jednej strony artystka nadaje odciskowi rysy jednostkowe, z drugiej zaś powtarza je jakby chcąc ów indywidualizm zatrzeć.  

Proweniencja

Warszawa, kolekcja prywatna

Biogram artysty

Żaden inny współczesny artysta nie sprzeciwia się tak stanowczo idei konformizmu i ograniczenia.” - New York Times (29.11.1992)

„Teraz – po wystawach od Krakowa po Canberrę, od Kyoto do Calgary i Chicago, gdzie w 1982 wreszcie pokazano amerykańskiej publiczności retrospektywę jej twórczości – Abakanowicz zaświeciła tu niczym supernova” - The Washington Post (01.11.1986)

(…) Czym jest sztuka?
Pragnęłam wam powiedzieć, że sztuka należy do najmniej szkodliwych działalności człowieka. Pamiętam jednak, że była ona często wykorzystywana w celach propagandowych przez reżimy totalitarne. Chciałam powiedzieć wam o niezwykłej wrażliwości artysty, jednakże przypomniałam sobie, że Hitler był malarzem, a Stalin pisał sonety.
Sztuka pozostanie najbardziej zdumiewającą działalnością człowieka, zrodzoną z bezustannych zmagań rozumu z szaleństwem, marzenia z rzeczywistości... - Magdalena Abakanowicz

Początkowo Magdalena Abakanowicz zajmowała się malarstwem, tworząc duże, monumentalne kompozycje gwaszem na tekturze lub lnie z motywami stylizowanych ptaków, roślin wodnych i ryb. Na przełomie lat 50. i 60. artystka zajęła się tkaniną. W 1960 w Galerii Kordegarda w Warszawie Magdalena Abakanowicz po raz pierwszy pokazała Kompozycję. Wzajemne oddziaływanie nieobiektywnych pól koloru sugerowało ulubione motywy autorki. Już wtedy krytycy nie mogli znaleźć wspólnego stanowiska co do statusu dzieła – czy było to jeszcze abstrakcyjne malarstwo, czy tylko dekoracyjna tkanina? Było jednak pewne, że to, co pokazała Abakanowicz stanowiło pionierskie i innowacyjne rozwiązanie w dziedzinie tkaniny artystycznej. W 1962 roku na słynnym Biennale Tkaniny w Lozannie, zaprezentowana przez nią kompozycja białych form o powierzchni 12 m² wywołała furorę, ponieważ została wykonana z oddzielnych kawałków białych, brązowych, szarych tkanin, nie tylko przy użyciu tradycyjnej wełny i lnu tkackiego, ale także sizalu, wprowadzając miejscami „skupiska” nici i niezwykle fakturowych tekstur. W 1965 jeden z gobelinów przestrzennych artystki, które później – od nazwiska ich twórczyni – nazwano „abakanami”, zdobył Grand Prix na Biennale w São Paulo, zapewniając Magdalenie Abakanowicz szerokie międzynarodowe uznanie. Artystka wyjaśniała swoje podejście do tkaniny w następujący sposób: „Zaczęłam tkać (…), po to, żeby z tkactwa zrobić sztukę, nadać mu inny sens wbrew wszystkim przyzwyczajeniom i nawykom. Chciałam oderwać tkactwo od wszelkiej użytkowości, zrobić niezależny obiekt. Udało mi się: powstały kompletnie nieużyteczne, nieutylitarne Abakany, już nie tkanina”. Sztuka Magdaleny Abakanowicz radykalnie przekształciła tkactwo, świadomie uwalniając je od jego dekoracyjnych funkcji. Kompozycje przestrzenne artystki – słynne abakany – całkowicie zmieniły rozumienie plastycznych możliwości tkaniny, zastosowania materiałów, relacji między dziełem sztuki a jego otoczeniem, co razem wywarło ogromne wrażenie na dalszym rozwoju tej dziedziny na całym świecie. Tworząc kolejne obiekty Magdalena Abakanowicz odeszła od malarstwa abstrakcyjnego. Jednocześnie z naturalnymi dla tkactwa materiałami jak len prowadziła zupełnie nową dla dziedziny materię jaką stanowiły sizal, włosie końskie, juta, korzenie drzew, druty metalowe itp. Stąd jej praca bliższa jest rzeźbie a sama Abakanowicz czuła się rzeźbiarką, ponieważ niezmiernie istotne dla niej było podkreślenie cech użytych przez nią materiałów, ich plastyczności przybierającej różnorodne formy i objętości zgodnie z zamysłem samej autorki. To podejście wielokrotnie wywoływało dyskusje na temat granic między tkaniną a rzeźbą, a wynikało to z prostego faktu – nikt wcześniej nie tworzył monumentalnych obiektów z tak miękkich i różnorodnych materiałów. Innowacyjność jej wizji jest również podkreślona przez imponujący rozmiar tkanin i ich zdolność do absorbowania sobą całej otaczającej je przestrzeni. Ze względu na swój duży format abakany często sprawiają wrażenie groźnych lub tajemniczych przypominając skórę lub fragmenty ciała nieznanych stworzeń . Przez resztę życia Magdalena Abakanowicz intensywnie eksperymentowała z materiałami, formą, fakturą, badając wzajemne oddziaływanie sztuki ze środowiskiem, zdecydowanie przeciwstawiając si ę jej włączeniu w określone ramy, style czy nurty. Zawsze powtarzała, że „prawdopodobnie porzuci niektóre techniki i materiały na rzecz innych, nie tracąc jednak nic z podstawowego przesłania. Najciekawsze jest zawsze użycie technik, których nie znasz i budowanie nieznanych nowych form”. Od wczesnych lat 80. Abakanowicz pracował głównie w rzeźbie. Repertuar wykorzystywanych motywów skupiał się przede wszystkim na postaciach ludzkich, rzadziej jeszcze zwierzęcych, oraz na łączeniu ich w grupy. Figury nierzadko pozbawiane były cech wszelkiej indywidualności poprzez pozbawianie ich głów lub ramion. Wydawać by się mogło, że osoby bez twarzy utraciły swoją indywidualność, zdolność wyrażania siebie, ale zachowują określone miejsce w grupie lub bezimiennym tłumie, a tym samym w ogólnym procesie rozwoju ludzkości. W ten sam sposób, w jaki artystka była zirytowana chęcią wpisania jej twórczości w sztywnie określone ramy, tak samo przeciwstawiła się z całą siłą przesadnie dosłownym interpretacjom swoich rzeźb wierząc, że mają one prawo do pewnej tajemniczości czy wręcz mistycyzmu. To jest jeden z powodów dla których w procesie twórczym często wybierała miękki materiał jakim była tkanina nasączona żywicą – „między mną a materią nie ma narzędzia. Wybieram materię własnymi rękami. Kształtuję materię własnymi rękami. Moje ręce przekazują energię”. Abakanowicz wyjaśniała, że sztuka jest dla niej „po prostu uniwersalną opowieścią o ludzkiej kondycji”, opowieścią wyjętą z ram czasowych, opowieścią o „człowieku jako takim”. Połączenie rzeźby Magdaleny Abakanowicz z archaicznymi formami sztuki i zainteresowanie egzystencjalnymi pytaniami o ludzką kondycję jest niezaprzeczalne: „Nadal pracuję nad tą samą starą historią, tak starą jak sama egzystencja, mówię o niej, o lękach, rozczarowaniach i tęsknotach, które niesie ze sobą”. Abakanowicz mówi nam też o człowieku przez pryzmat jego uwikłania w otaczający go świat, a konkretnie w naturę. Tu w opowieść artystki wdzierają się ptasie stada, które jak w przypadku ludzkich postaci, wykonane są z różnorodnych materiałów – od ażurowych kompozycji drucianych, po cięższe jutowe nasączone żywicami. Różnią się formatami ale w każdym z przypadków przejmują swoimi wielkimi sylwetami o rozpostartych skrzydłach często umieszczonymi wysoko ponad naszymi głowami innym razem znajdującymi się wprost na wysokości oczu. To powrót do wspomnień z dzieciństwa, do falenckich pól i skraju lasu, które dla Abakanowicz były magiczną krainą zamieszkałą przez tajemnicze stwory. To one zaludniały wyobraźnię małej dziewczynki by powrócić oswojone kilkadziesiąt lat później w postaci monumentalnych rzeźb.

Nr katalogowy: 53

Magdalena Abakanowicz (1930 - 2017)
Z cyklu Portrety anonimowe, 2008


tkanina, żywica, metal / 94 x 20,5 x 18 cm
sygn. u podstawy: ABAKANOWICZ MA 08


Estymacja:
100 000 - 140 000 zł ●
21 368 - 29 915 EUR
22 574 - 31 603 USD

Aukcja Dzieł Sztuki 31 maja 2022

31 maja o godz. 19.00
Dom Aukcyjny Polswiss Art
ul. Wiejska 20, Warszawa

wystawa przedaukcyjna:
16 maja - 31 maja 2022 r.
Galeria Domu Aukcyjnego
ul. Wiejska 20, Warszawa

Wystawa czynna:
pn. – pt.: 11.00 – 18.00

sob.: 11.00 – 15.00

 

ZLECENIE LICYTACJI

Licytuj online

Zapytaj o obiekt   

Newsletter

Zapisując się na newsletter Domu Aukcyjnego Polswiss Art otrzymujesz: